Młody ma od paru dobrych tygodni (chyba już miesięcy nawet) tendencje do wpychania wszelakich przedmiotów do małych dziurek (i pewnie już tak zostanie na długie długie lata...).
Zasady są proste. Do butelki po jogurcie zaproponowałam włożenie klocków o kształcie walca (tylko takie włażą). Dałam też, później, klocki nie pasujące do otworu, co by Dziecię się trochę pownerwiało i zobaczyło, że nie ma lekko w życiu i nie wszystko tak gładko do dziurki wpada...
W jednej butelce zrobiłam na dole dziurę. Klocki wypadały efektowniej, co Młodemu się bardzo podobało.
Takie proste, a tak cieszy. Kto by pomyślał.