My już do wiosny przygotowujemy się od jakiegoś czasu. Zaczęliśmy od przesadzenia/powiększenia donic. Skończyło się jak zwykle- chlewem ;)
Home
dziecko (2 lata)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko (2 lata). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko (2 lata). Pokaż wszystkie posty
W tym roku znowu kolorujemy śnieg, tym razem barwnikami spożywczymi i pipetką, co by zabawa dłużej trwała ;)
Młody obczaja, że jak zmiesza wszystkie kolory to wychodzi czarny. Uf, aspekt edukacyjny mamy zaliczony ;)
Potrzebne są:
- pipetki (dostępne w aptece)
- barwniki spożywcze
- woda
- szklanki
- śnieg!
U Nas dzień przedwalentynkowy. Więc i zabawy sercowe. Wymyśliłam coś dla małego i dużego. Proste, bardzo proste, bo proste to dobre i tyle.
1. Walentynkowe pudło sensoryczne
Ryś i serduszka kupione w Tigerze. Młodziak podchwycił od razu i wyjmował paluszkami serduszka. Skubany, udało Mu się!
2. Walentynkowa mini gra
Klamerka. Ryż. Serduszka. Zadanie polega na tym, że przez minutę wyjmujemy klamerką serduszka. Kto uzbiera najwięcej, wygrywa. W jednej komorze ja wrzucałam serduszka, do drugiej Pierworodny. Wygrałam.
3. Wbijanie serduszkowych wykałaczek w piasek kinetyczny
Bardziej zabawa dla Młodziaków. Mieli frajdę z wbijania. Ale wiadomo, chłopów dwóch kobita jedna, cała zabawa ryżowo piaskowa została zamieniona w jedno wielkie wysypisko śmieci, przyjechała śmieciarka serduszkowa jak to mawia mój Pierworodny, wywiozła piasek, wywiozła ryż i zabawy... ni ma.
1. Walentynkowe pudło sensoryczne
Ryś i serduszka kupione w Tigerze. Młodziak podchwycił od razu i wyjmował paluszkami serduszka. Skubany, udało Mu się!
2. Walentynkowa mini gra
Klamerka. Ryż. Serduszka. Zadanie polega na tym, że przez minutę wyjmujemy klamerką serduszka. Kto uzbiera najwięcej, wygrywa. W jednej komorze ja wrzucałam serduszka, do drugiej Pierworodny. Wygrałam.
3. Wbijanie serduszkowych wykałaczek w piasek kinetyczny
Bardziej zabawa dla Młodziaków. Mieli frajdę z wbijania. Ale wiadomo, chłopów dwóch kobita jedna, cała zabawa ryżowo piaskowa została zamieniona w jedno wielkie wysypisko śmieci, przyjechała śmieciarka serduszkowa jak to mawia mój Pierworodny, wywiozła piasek, wywiozła ryż i zabawy... ni ma.
Uwaga: wszystkie zabawy pod czujnym okiem rodzica/opiekuna
To są proste zabawy, do których nie potrzeba skomplikowanych i drogich zabawek li jedynie przyborów kuchennych, prostych zabawek i czegoś zjadliwego. Dlatego bardzo często zabawy ratują mi życie podczas przygotowywania posiłków, bo w trakcie gotowania zawsze znajdzie się pomysł na zabawę dla dwulatka ;)
1. Dziurki, dziurki, dziurki
Prosta zabawa. Prawie Dwulatki i Dwulatki uwielbiają wkładać, wyjmować, wkładać wyjmować. U nas na topie. Tu akurat posłużyły mi za atrakcję drewniane klocki. To był bardzo ciekawy zestaw, bo zawierał nie tylko proste klocki, ale także klocki z dziurkami, żłobieniami. Dzięki temu można było tworzyć bardziej skomplikowane konstrukcje drewniane. Zabijcie mnie, ale nie pamiętam marki tych klocków.
2. Wkładanie grochu, ziaren, sezamu, fasoli, koralików do małych pojemników
To prawie to samo, co punkt pierwszy, jednak tutaj na przedzie wyłania się wstęp do przesypywania, z tymże to takie jeszcze nieudolne operowanie łyżeczką przeważnie powoduje frustrację (no, kiedyś ogarnie).
3. Przesypywanie/transferowanie
Tak, ciągle o tym piszę. Ale fascynacja nie mija. Ani moja nad genialnością tej zabawy, ani Dwulatków i Półtoraroczniaków. Cały czas jest to Nasz top of de top namber łan forewer end ewer. Nie wszystkie dzieci potrafią się skupić przy tej zabawie. Ledwie kilka minut. Natomiast większość dzieci przepada na godziny. Ostatnio mojemu Nowemu Towarzyszowi Zabaw (chłopiec ma rok i sześć miesięcy) przesypywanie zajęło 2 godziny i 15 minut. Nie przerywałam. Nie wiem o co chodzi. Jaka tam półkula pracuje mózgu, jakie tam synapsy, neurony co tam jeszcze się łączy. Słyszę po oddechu dziecka, że cała czacha dymi, wszystko tam w głowie paruje, trybi. No, nie mam serca przerywać.
Z sąsiadkami miałyśmy prze-ambitny plan: zrobić warsztaty świąteczne dla swoich pociech. W domowych pieleszach. Z pysznościami do jedzenia, mnóstwem papierów i papierków, zielonymi choinkami z brystolu.
Pomysł nawet, nawet się udał. Przez.... 15 minut Nasze latorośle w skupieniu zdobiły swoje choinki, karteczki świąteczne, poszły w ruch nawet laurki świąteczne i wrzucanie pomponików do choinek.
Po całej tej papierkowej babraninie Nasze pociechy stwierdziły, że pokój zabaw Kolegi- Sąsiada bardziej atrakcyjny i nie można marnować czasu na lepienie tylko śmigiem do pokoju! (znooowu, ile można lepić te bałwanki, rysować nosy reniferom i ozdabiać choinki nooo, Mamoooo, no)
Czy warto organizować się i tworzyć sobie sąsiedzkie/koleżeńskie warsztaty dla dzieciorków? Myślę, że zawsze warto (ej, chyba po to powstały te wszystkie Kluby Mam? Tak to się zaczęło, prawda?) chociaż dla samej chęci spotkania się, pogadania, pobycia razem. A sam progres jeśli chodzi o uczestniczenie w takich warsztatach z roku na rok zawsze zaskakuje ;) (a też i po co płacić miliony za warsztaty, a nagle okaże się Dziecię nie chce iść, bo nie, albo, że nie podoba się, albo że nie i już, bo zły dzień i nie bo już. To kolejny plus na to, żeby to jednak w domowym zaciszu zorganizować ;) )
zdjęcia: Joanna U.
Sąsiadka pewnego razu wyskoczyła z butelką baniek na osiedle i takim małym niepozornym patyczkiem. Zaczęła moczyć ten patyczek w zielonej mazi, po czym jak akrobatka, zwinnymi ruchami tworzyć bańkowe tunele, które oddzielały się tworząc piękne bańki. Były ogromne. Ogromniaste! Od razu zakupiliśmy w naszym miejscowym sklepie litry płynu. Bańki wychodzą wielkie, są trwałe, płynu starczy na długi długi czas.
Podobno są na tyle trwałe, że można zamknąć się w bańce, jeśli ma się odpowiednie koło do tego, wiadomo.
U nas jest to hit początku lata ;)
Jakiś czas temu w pewnym dyskoncie z owadem na czele, natrafiłam na farby w sztyfcie. Tak, wiem, farby są dostępne również w innych sklepach plastycznych i papierniczych, no ale tam, wiadomo, kusiły ceną. Chciałam sprawdzić, czy niska cena w jakiś sposób wpłynęła na jakość farb i pozytywnie się zaskoczyłam.
Farby mają intensywny kolor, starczą na dobrych kilka razy przy takiej porządnej eksploatacji.
Na białym papierze kolory wychodzą rewelacyjnie. Soczyste, miękkie, Chciałam sprawdzić jak farby będą zachowywać się na kartonie. Okazało się, że karton też można nimi maznąć. Kolory robią się ciemniejsze, ale dalej widać można wychwycić, którym kolorem się rysuje.
Jakby co, to polecamy!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)




























